Stara zarośnięta chwastami brama
prowadząca w nieznane, maleńka przydomowa kapliczka z plastikową figurką czy
aleja kasztanowców po której widać, że jesień już blisko. Podczas porannej
drogi do pracy nie patrzę już pod koła, rozglądam się, otwieram szerzej oczy by
wyłapywać te miejsca, które wyglądają szczególnie interesująco w porannym
słońcu. Do godziny ósmej zero zero mogę być tylko obserwatorem otoczenia, poszukiwaczem
kadrów. Tych kilkanaście minut pozwala mi się obudzić po nocy ale i rozluźnić, naładować baterie, pozytywnie
nastawić się do nadchodzących ośmiu godzin aktywności. W ostatnich dniach po
południu powietrze jest już cięższe, słońce zdaje się grzać ostatkiem letnich
sił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz