Setki rozdrobnionych myśli błąka
się gdzieś w wirtualnych chmurach. Czasami żałuję, że sztuka pisania listów
odeszła w całkowite zapomnienie. Z dzisiejszej perspektywy trudno sobie
wyobrazić akt pisemnej komunikacji między dwiema osobami opierający się na
formach dłuższych niż kilka zdań ubranych w sms czy nawet mikroblogowe sto
osiemdziesiąt znaków. Jeszcze ktoś mógłby pomyśleć, że nam się nudzi, albo w
tej podniosłej formie próbujemy żegnać się z tym światem zostawiając jakiś
trwalszy ślad. Jednak kiedy uzyskaliśmy dostęp do sieci z jakiejś wewnętrznej potrzeby
zatrzymywania myśli zaczęliśmy pisać, ale do nieokreślonego adresata lub co
jeszcze gorsze uprawiać hurt informacyjny do wszystkich naszych znajomych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz