środa, 6 listopada 2013

(476) Pojutrze idziemy do kina

Dawno nie byłem w kinie. O ile jeszcze mogę przypisać sobie zasługi poprawiania średniej statystycznej czytelnictwa w naszej rzeczywistości to nie mogę tego samego powiedzieć o swoich kinowych eskapadach. Owszem ogląda się trochę tego i tamtego, ale tylko w zaciszu kina domowego, gdzieś pod wieczór, czasem w systemie ratalnym, kiedy film jest raczej środkiem, a nie celem samym w sobie. Tygodnik Kulturalny po raz kolejny inspiruje mnie do tego, by przypomnieć sobie jak wygląda kasa biletowa, rytuał zajmowania miejsc i oczekiwania na projekcję, a potem całkowite skupienie na prezentowanym obrazie, by po wyjściu smakować pozostawione w nas wrażenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz