Znów docieramy tu już po zmroku.
Włączamy się w tłum wlewający się przez bramę w aleję główną cmentarza przy ul.
Lipowej, a naszym oczom ukazuje się magiczny krajobraz niezliczonych kolorowych
światełek pamięci, których blask z trudem oświetla mijające nas twarze. Jest
cicho. W powietrzu unosi się zapach ponad dwustu lat historii naznaczonych z
jednej strony cierpieniem tęsknoty, a z drugiej ciepłem wspomnień po tych
którzy odeszli. Mijamy mogiły bohaterów, miejsca pamięci niewypowiedzianych
tragedii wojennych, wielkiego poświęcenia, które dziś trudno jest nam nawet
sobie wyobrazić. Dziś wychodzimy stamtąd zbudowani, silniejsi. Ten czas jest
nam potrzebny. Non omnis moriar.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz