Sen ten śniłem już kilkukrotnie.
Rozgrywa się on w różnych sceneriach, ale najważniejsze jest to, co dzieje się
gdzieś daleko. Wielki wybuch, impuls, może fala uderzeniowa. Niszczycielska
siła, której nic nie może powstrzymać zbliża się z każdą chwilą. Na horyzoncie
widać niespotykane dotąd zjawiska, powietrze też jest jakieś inne niż zwykle.
Jakiekolwiek działanie zdaje się być z góry zdane na niepowodzenie. Wszystko
dzieje się tak szybko, że trudno zebrać myśli i podjąć decyzje co zrobić z
ostatnimi chwilami. Strach paraliżuje zmysły. Jedyną ucieczką z tamtej koszmarnej
nierzeczywistości jest przebudzenie. Zadaję sobie pytanie czy następnym razem
też się uda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz