Od agenta specjalnego Dale
Coopera różni go bardzo wiele. Zamiast dyktafonu duży czarny notatnik z gumką,
zamiast żartów pesymistyczne poglądy Schopenhauera. Prawdziwy detektyw na miarę
tamtych (naszych?) czasów. Przeciwwagą dla tej mrocznej osobowości jest detektyw
Martin Hart reprezentujący typowo południową mentalność. Mimo tego, że iskrzy
między nimi od samego początku zdaje się, że jeden potrzebuje drugiego. Hipnotyzujące
monologi stanowiące rekonstrukcję minionych wydarzeń przywodzą na myśl sesje
terapeutyczne Tonego Soprano. Pierwsze odcinki pokazują, że jest to historia
perfekcyjnie rozpisana na zapowiadane osiem części składających się na
zamkniętą całość, a my nie mamy prawa domyślić się do samego końca co za tym
wszystkim stoi. (end)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz