poniedziałek, 24 lutego 2014

(586) Genesis Classic. Live in Lublin (2)

Spodziewałem się kilku większych przebojów z końcowych lat działalności grupy Genesis na których tle Ray mógłby zaprezentować swoje najnowsze dokonania. W rzeczywistości dostaliśmy nie tylko potężną porcję utworów z ery Collinsa okraszoną rarytasami dla smakoszy z ery Gabriela, ale i utwory z solowych karier obu panów. Wszystko to dopełnione kompozycjami spoza uniwersum Genesis, które niemal idealnie wpisywały się w setlistę koncertu. Ray już na wstępie kupił lubelską publiczność anegdotą o bolesnej piętnastogodzinnej podróży z koncertu w dalekiej Rumunii z której skutkami próbował walczyć manager zespołu rezerwując dla wokalisty wizytę u masażysty w… śląskim Lubinie, tym z jedną literą L w nazwie. (cdn)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz