niedziela, 16 lutego 2014

(578) Googlowska pomyłka (1)



Zdobycie dobrych miejsc na seans filmowy nie jest dziś szczególnie trudnym zadaniem, a zwłaszcza kiedy w mieście mamy już dwa kilkucalowe multipleksy. Jeśli więc nie polujemy na tanie bilety z pomarańczą, piwem czy batonikiem nie grozi nam odsiadka w pierwszym rzędzie z zadartą głową. Co innego kiedy rzecz ma rozgrywać się w mieście, które może pochwalić się tylko jedną salą w kinie, które czasy świetności ma za sobą. Warto wtedy oczywiście z odpowiednim wyprzedzeniem dokonać rezerwacji w preferowanym przez nas sektorze. Na szczęście w dobie Internetu wystarczy kilka kliknięć by móc spokojnie oczekiwać na dzień seansu. (cdn)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz