Nie mniejsze emocje wzbudziło
magiczne wykonanie Ripples
rozpoczynające się bardzo delikatnie melodyjnym śpiewoszeptem na tle dwóch
gitar, wypływając na szerszą przestrzeń w refrenach. Instrumentalne interludium zbudowało
niepokojący klimat zwieńczony pełnym nadziei powtórzeniem. W pewnym momencie Pan Dariusz
zaintonował na fortepianie charakterystyczny wstęp do Firth of Fifth, by po chwili dołączyły do niego skrzypce, a na
dokładkę i obój Pana Marcina tworząc przepyszny melodyczny przekładaniec,
pochodzący z płyty, której w ubiegłym roku stuknęła czterdziestka! Myślałem, że
tylko ja zachwycam się tym kompozycyjnym majstersztykiem. Jednak w momencie
kiedy wstrzymujemy oddech przed wejściem wokalu tempo zostało złamane
pierwszymi spokojnymi taktami wzruszającego Afterglow
zaśpiewanego na trzy głosy. (cdn)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz