Na małym amerykańskim ekranie co
chwile pojawiają się nowe seriale. Śledzenie wszystkich obiecujących serii jest
niemożliwe, a indywidualna ocena na podstawie pilota często bywa myląca (patrz:
Gra o tron). Czasem historia trafia w nasz gust dopiero po kilku odsłonach i
wtedy wiemy, że warto było się przemęczyć. Słucham więc uważnie tego co mówią
krytycy, znajomi poruszający się w gąszczu podobnych pozycji. Czasem wpadam w
tryby marketingowej machiny nowej produkcji natrafiając tu i ówdzie na
sponsorowane treści oceniające ją w kategoriach arcydzieła na podstawie
prasowego pokazu pierwszego odcinka. W taki właśnie sposób wylądowałem na kanapie
przed nowym serialem stacji HBO. (cdn)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz