Wystarczyły trzy dni by przenieść
nas z szarej jesiennej rzeczywistości do białej krainy mrozu i śniegu. Jeszcze
drzewa nie zdążyły pozbyć się swoich ostatnich liści, a sobotni poranek
przywitał nas już pierwszym tegorocznym śniegiem i trzeba było stanąć w długiej
kolejce do zmiany opon. Zimowe ubrania z sezonowego archiwum trafiły na główną setlistę
codziennego dresscode’u. W nocy zmiana czasu przez który z pracy będę wracał
już zawsze po zmroku. Następnego dnia pierwsze skrobanie szyb i zmiatanie z
maski grubej warstwy puszystego śniegu. W poniedziałek pierwsza wielka śnieżyca
w popołudniowych godzinach szczytu, która spowolniła całe miasto. Nie za szybko
to wszystko?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz