Moje kijki czekały na swoją
pierwszą wycieczkę na dnie szafy, gdzieś pomiędzy płetwami, a zwiniętą matą do
ćwiczeń prawie cały rok. Do kolejnej leśnej wyprawy nie zniechęciła nas nawet
ubiegłotygodniowa przygoda z kleszczami. Patrząc na aurę za oknem szkoda było każdej
niewykorzystanej chwili. Po raz kolejny odwiedzamy lasy Krzczonowskiego Parku
Krajobrazowego, a dokładniej las za wsią Piotrkówek leżącej przy drodze na
Biłgoraj. Bez gotowego planu wyprawy, z mapą w ręku tworzyliśmy swój własny szlak.
Szerokie trakty przy końcu wędrówki zamieniliśmy na trudną do pokonania
gęstwinę. Co chwilę gubiłem tempo marszu próbując uchwycić na fotografii
jesiennego ducha lasu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz