Nie mogłem wybrać sobie lepszego
dnia na wagary. Wagary jak najbardziej legalne bo wolne od pracy, wagary bo pod
warunkiem spędzenia całego dnia poza domem. Poranny mrozik wynagrodziło słońce,
które w południe rozebrało mnie z czapki, szalika, rękawiczek, płaszcza, a
nawet marynarki. Dzień poprzedni i następny niestety rozczarowywał aurą za
oknem. Nareszcie mam czas na wszystko: poranną gazetę, spacer po mieście, jesienne
zdjęcia, zaległe zakupy, wycieczkę za miasto, wizytę u konkurencji, w
bibliotece i u fryzjera. Wszystko mogę załatwić bez pośpiechu, bez stania w
korkach i kolejkach, bez popołudniowego zmęczenia i bez ścigania się z gasnącym
słońcem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz