Grudniowa odwilż daje fałszywą
nadzieję na rychłe nadejście wyczekiwanego przedwiośnia. Spacerując mokrymi
ulicami w głowie same układają się plany wiosennych wędrówek blisko natury. W
wielu miejscach chodniki nadal są oblodzone zniechęcając do obierania
niektórych miejskich szlaków. Świadomy powolności procesu wydłużania się dni,
staram się doceniać każdą chwilę spędzoną na zewnątrz w naturalnym świetle. Jednak
tak naprawdę dopiero wieczorem mam trochę czasu dla siebie. Czasem wystarczy
krótki spacer po własnym osiedlu. Ważne by odpiąć się od gsmów, gpsów, gprsów, ipodów i
pozwolić myślom skupić się na bodźcach płynących z otoczenia. Wszystko po to by
spróbować naostrzyć stępione tysiącem komunikatów zmęczone zmysły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz