Muzyka dzieli się na złą, dobrą i
tę niezwykłą, inspirującą. Najdłużej zostają ze mną płyty, które powoli
wgryzały się w moją świadomość. Z tą płytą jest inaczej, zachwyca od samego
początku. Dawno nie słuchałem płyty z takim zaangażowaniem, ciekawy każdego
kolejnego utworu, kolejnego kawałka opowiadanej historii intrygującej niczym
dobry film. Wystarczy zamknąć oczy, a niesamowicie działające na wyobraźnie
dźwięki zabiorą nas w tytułową podróż. W kilku fragmentach słyszałem, albo
chciałem usłyszeć wspomnienia z ‘Ciemnej strony księżyca’. Kiedy płyta niespodziewanie się kończy ma się
ochotę włączyć ją jeszcze raz i wsłuchać się w te dźwięki jeszcze dokładniej. Smolik
– The Trip (2012).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz