W tym roku jakoś tak się
porobiło, że beletrystyka przegrywa u mnie z literaturą faktu 7:9. Próbując
wyrównać ten wynik zabrałem się do książki, która od lat czekała na swoje pięć minut,
a pod ręką była już od ostatnich świąt bożonarodzeniowych. Tak się składa, że
jedenaście lat temu po raz pierwszy trafiłem do świata Śródziemna zaczytując
się w pierwszym lepszym tłumaczeniu ‘Władcy Pierścieni’ jakie wpadło mi w ręce byłe
tylko zdążyć przed premierą filmu. Nie spodziewałem się, że po tylu latach czytanie
Tolkiena sprawi mi tyle radości. A już za chwilę w kinach pierwszy film pt. ‘Hobbit:
An Unexpected Journey’.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz