sobota, 8 grudnia 2012

#9669 Pogotowie cateringowe


Kiedy w sobotni wieczór zorientowałem się, że lodówka jest praktycznie pusta pozostało tylko jedno wyjście. Przy składaniu telefonicznego zamówienia o godzinie 22:10 miła pani poinformowała o konieczności oczekiwania na pizzę 50 minut. Zbliżając się do godziny 23:00 przygotowałem miejsce na stole, kartę płatniczą i gorączkowo sprawdzałem parking przed blokiem. Kolejne upływające kwadranse zwiększały moją niecierpliwość, która przecież w końcu miała zostać wynagrodzona. Po setnej minucie oczekiwania podjąłem trudną decyzję o kapitulacji. Moje zamówienie musiało spaść za biurko w przeciwnym razie dostałbym przecież telefon z jakąś informacją. Rano okazało się, że dostawca pojawił się z zamówieniem kilka minut po północy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz