Początek marca. Godzina 16:30. Prosto
z pracy uciekłem na dotleniający i oczyszczający umysł spacer brzegiem naszego zalewu.
Słońce nisko zawieszone nad horyzontem świeci prosto w twarz. Pojedyncze osoby mimo
zakazu spacerują po wciąż zamarzniętej tafli. Ostatnie resztki śniegu zniknęły
kilka dni temu i patrząc na otaczający krajobraz można by pomyśleć, że jesteśmy
u schyłku jesieni. Na szczęście najgorsze już za nami i każdy kolejny dzień
pobudza naturę do przebudzenia ze snu zimowego. Za kilka chwil będę miał okazję
obserwować po raz pierwszy w tym roku piękny zachód słońca na tle bezchmurnego nieba
znaczonego kilkoma białymi smugami przelatujących samolotów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz