W telewizorze tylko sześć kanałów
i wszystkie spod znaku krajowej telewizji misyjnej. Podczas krótkiej rundy
obowiązkowej moja uwaga najczęściej zatrzymuje się na kanale z wielowymiarowym
słowem kultura w nazwie. Tygodnik Kulturalny oglądałem z doskoku już od dawna, ale
dopiero teraz kiedy kanał wisi w powietrzu wracam do niego regularnie. Raz w
tygodniu robię przegląd programu programując przypomnienia kilku ciekawych pozycji,
bo znaleźć tu można nie tylko gadające głowy. Filmy, które w głównej stacji
mogłyby liczyć na emisję dopiero po północy tu znajdują miejsce w prime time.
Świeże teledyski alternatywnych wykonawców, cykle prezentujące najlepsze
koncerty czy historie powstawania najważniejszych płyt. Warto.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz