Na lubelski koncert tego pana czekałem
od momentu pierwszego przesłuchania jego debiutanckiej płyty. Była to jedynie
kwestia czasu z uwagi na miejscowe korzenie artysty. Na poprzedni październikowy
występ Skubasa się nie załapałem o czym wspominałem w styczniowej notatce pt. ‘Rozbieg
okoliczności’. Mała sala Czarnej Owcy z trudem pomieściła wszystkich
zainteresowanych świeżym brzmieniem na polskiej scenie muzycznej. Wyjątkowa atmosfera
jaką udało się stworzyć muzykom wynagrodziła nienajlepsze warunki lokalowe. W
przerwie koncertu bez problemu można było zamienić kilka słów z panem
Radosławem i jego kolegami przy barze. Podsumowując: jesienna muzyka na pierwszy
dzień wiosny, a za oknem zima w pełni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz