Parę dni temu dla wygody przerzuciłem
wszystkie swoje podręczne rzeczy z torby do plecaka, bo po pracy zamierzałem
wybrać się na dłuższy spacer. Dziś jakoś trudno mi wrócić do tego co było. Może
to kwestia zwykłej wygody, ale ten moment kiedy zakładam go na plecy wywołuje
we mnie pozytywne skojarzenia. Może to wspomnienie lat szkolnych, ale ja bym
raczej skłaniał się ku niespełnionej pasji wędrowania. Spakowany plecak jest tu
metaforą gotowości do ruszenia przed siebie, do podróży, do przygody. Zima,
która ostatnio postanowiła jeszcze raz nas zaatakować potęguje te tęsknoty. Prędzej
czy później pojawi się szansa, oby jej nie zmarnować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz