wtorek, 28 sierpnia 2012

breaking bad


powiem tylko jedno. w rzeczywistości sequeli, prequeli, rebootów, relaunchów, w której wydaje się, że wszystko już było, a każda następna poznana historia opowiedziana była już wcześniej niezliczoną ilość razy, bardzo rzadko można spotkać produkcję, która każdą sceną, dialogiem, kreacją przykuwa uwagę, budząc w widzu żywe emocje, które towarzyszą mu jeszcze długo po zakończeniu seansu, produkcję, której każdy kolejny odcinek pokazuje, że jej potencjał, mimo blisko siedemdziesięciu ponad czterdziestominutowych rozdziałów za sobą, nie wypalił się w tracie trwania, prowadząc do odcinania kuponów od popularności pierwszych sezonów, a na najwyższym poziomie prowadzi nas do spektakularnego zakończenia opowiadanej od pięciu lat historii. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz