gdyby ktoś spytał mnie o
najwyraźniejsze wspomnienia z dzieciństwa to na pewno jednym z nich byłyby
wizyty w piekarni jednej z bocznych uliczek ulicy kolejowej w chełmie w okolicy
głównego dworca kolejowego. dziś kiedy jestem na lubelskim starym mieście,
zawsze, choć na chwilę, staram się wymknąć się przez ulicę rybną i magiczny
zaułek hartwigów na ulicę furmańską. już od skrzyżowania z ulicą kowalską można
poczuć ten jedyny w swoim rodzaju zapach. piekarnia s. kuźmiuk [1]. a tak na marginesie pan sergiusz
był ostatnio jedną z twarzy bardzo ciekawej wystawy fotografii pt. ‘rzemieślnicy
z lublina’ prezentowanej w hali głównej dworca kolejowego [2].

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz