śniadanie już za mną. do
zakończenia porannego rytuału codzienności brakuje jeszcze tylko jednego
elementu. z szafki wyjmuję jeden z przezroczystych słoiczków wypełnionych
ziarnami kawy. wszystkie informacji zapisane są na spodzie zmywalnym cienkopisem.
trzy czubate łyżeczki ziaren lądują w elektrycznym młynku. dwadzieścia pięć
sekund intensywnego szumu. spodnie naczynko kawiarki napełniam do poziomu zaworu
bezpieczeństwa przefiltrowaną wodą. zakładam lejek, który wypełniam trzema
łyżeczkami średnio zmielonej kawy. dokręcam górną część ekspresu i stawiam na
małym gazie. woda z dolnej części po podgrzaniu zostaje wypchnięta ku górze przechodząc
przez warstwę kawy. napar przelewam do filiżanki albo kubka termicznego na
wynos. kuchnię wypełnia magiczny aromat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz