piątek, 31 sierpnia 2012

poranny rytuał


śniadanie już za mną. do zakończenia porannego rytuału codzienności brakuje jeszcze tylko jednego elementu. z szafki wyjmuję jeden z przezroczystych słoiczków wypełnionych ziarnami kawy. wszystkie informacji zapisane są na spodzie zmywalnym cienkopisem. trzy czubate łyżeczki ziaren lądują w elektrycznym młynku. dwadzieścia pięć sekund intensywnego szumu. spodnie naczynko kawiarki napełniam do poziomu zaworu bezpieczeństwa przefiltrowaną wodą. zakładam lejek, który wypełniam trzema łyżeczkami średnio zmielonej kawy. dokręcam górną część ekspresu i stawiam na małym gazie. woda z dolnej części po podgrzaniu zostaje wypchnięta ku górze przechodząc przez warstwę kawy. napar przelewam do filiżanki albo kubka termicznego na wynos. kuchnię wypełnia magiczny aromat.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz