W pracy w ciągu dnia czuję, jak z
godziny na godzinę wzrasta częstotliwość pracy moich myśli coraz bardziej obciążających
pamięć operacyjną. Nie opatentowałem jeszcze metody redukowania biegu myśli
tak, żeby wraz z ostatnim gwizdkiem spokojnie wrzucić na luz. System świadomego
hamowania nie funkcjonuje przez co jestem skazany na powolne wytracanie tempa poprzez
samo niedodawanie gazu. Chyba w dobrym momencie trafiłem na książkę kanadyjskiego
publicysty Carla Honore „Pochwała powolności” („In Praise of Slow”, 2004)
wydaną w 2011 roku przez Drzewo Babel z różą z zegarami zamiast płatków na
okładce. Czytam i swoim zwyczajem zaznaczam najciekawsze fragmenty do których
warto wracać prowadząc swoistą autoterapię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz