Codziennie noc połyka coraz
większe kawałki dnia. Wystarczy chwila niezaplanowanego opóźnienia i trzeba
decydować o skróceniu wieczornej trasy lub wracać w całkowitej ciemności
rozświetlonej jedynie przednim reflektorem. Ostatnio miałem okazję poznać
potęgę mgieł powstających na terenach przy Bystrzycy. Do niedawna było to
jedynie poetyckie zjawisko podkreślające tajemnicze piękno czasu na kilka chwil
przed zmierzchem. Potem mgła podnosi się, gęstnieje z minuty na minutę,
odcinając samotnego wędrowca od zewnętrznego świata. Prowadzę przed sobą
nieskończony stożek korpuskularnego światła, który zamiast wskazywać kolejne
zakręty zaczyna oślepiać odbijając się od białej ściany. Zatrzymuję się na
chwilę. Gaszę światła i zaczynam wsłuchiwać się w ciszę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz