Kolorowe billboardy, bannery,
tablice, szyldy. Przestrzeń miasta tonie w reklamie. Moje ostatnie zawodowe doświadczenia
pokazują, że pewne podmioty wykorzystując prawo niekontrolowanego chaosu
niejednokrotnie decydują się na samowolne działanie. Prywatny właściciel od
razu wyłapie intruza na swoim terenie. Problem z tego typu postępowaniem ma
nasze miasto, które z jednej strony świadomym i uczciwym karze słono płacić za
każdy metr kwadratowy reklamy eksponowanej na swoim terenie, ale jednocześnie nie
jest w stanie odpowiednio reagować na nowe elementy krajobrazu miasta instalowane
z pominięciem oficjalnej ścieżki kolejnych wniosków i decyzji korytarzami
Zarządu Dróg i Mostów. Tylko czy komuś jeszcze zależy na ratowaniu tego co
zostało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz