czwartek, 15 listopada 2012

#9646 Przystanek 'U Mikulskich'


Przez Warszawę jak nigdy udało nam się przebić tuż przez popołudniowymi korkami. W drodze powrotnej nie mogliśmy nie zatrzymać się w sprawdzonym Zajeździe ‘U Mikulskich’. Od śniadania jechaliśmy tylko na jednej kawie. Na zaostrzenie apetytu wszyscy wybrali przepysznego szczupaka faszerowany ze świeżym chlebkiem, masełkiem i sosem tatarskim. Danie główne to w moim przypadku nie ozorki czy nawet wątróbka, a zwykły kotlet pod pierzynką z sera i grzybków z pieczonymi ziemniaczkami i bukietem surówek z sosem winegret. Na koniec rozgrzewająca herbata z cytrynką. Po takim obiedzie z głodnym można pogadać, a i postój na dojeździe do słynnego ronda nie wydaje się taki straszny. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz