Na grzybach nie znam się wcale
więc mój udział ograniczył się do noszenia koszyka za profesjonalistami,
nawigacji w terenie i szukania ciekawych kadrów do zdjęć. Podczas
kilkugodzinnej wędrówki mimo odwiedzenia kilku miejsc o różnym charakterze nie
udało nam się przywieźć zbyt wiele. Koszyki napotykanych grzybiarzy przekonały
nas, że nie tylko my mieliśmy kłopoty z wypatrzeniem jadalnych okazów. O białe
i czerwone muchomory można było się niemalże potknąć na każdym kroku. W lasach
było sporo wilgoci, ale chyba jednak ciepła w ostatnich dnia było trochę za
mało. Z kilkunastu znalezionych podgrzybków, kozaków i maślaków zrobiliśmy smaczny
sos do makaronu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz