poniedziałek, 23 września 2013

#9958 Mrok Prometeusza

Prometeusz Ridleya Scotta ma to czego szukałem we współczesnym kinie science fiction: mrok, tajemnicę, konfrontacje bohaterów z samotnością bezkresu, śmiertelne ryzyko czające się tuż za rogiem, pytania o pochodzenie i sens nieskończoności. Wiele rzeczy można by się było przyczepić, ale przecież nie każdy film musi pretendować do miana arcydzieła, które wejdzie do kanonu światowej kinematografii. Z drugiej strony wydaje mi się, że temat ma w sobie jeszcze taki potencjał, że warto realizować go porządnie, a nie rozmieniać na niekończące się sequele. Ten klimat można znaleźć jeszcze w klasycznej Odysei Kosmicznej, która od lat pozostaje moim ulubionym filmem gatunku. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz