Z domowych półek spogląda na mnie
ponad trzysta woluminów. Poukładane w pionie i poziomie na regale, w witrynie, pod
telewizorem i jeszcze na tej małej półeczce. Zbierane w jednym miejscu niczym
trofea myśliwego. Układanka z kolorowych grzbietów niczym mapa osobowości.
Trochę tego i tamtego. Kiedy znaleźliście czas, żeby przeczytać to wszystko? Ile
musieliście na to wszystko wydać? Nie szkoda wam miejsca? Większości z nich
pewnie nigdy nie przeczytam już od deski do deski, co najwyżej wezmę do ręki i
przerzucę strony w poszukiwaniu zaznaczonych ulubionych fragmentów. Jeszcze raz
poczuję ciężar, zapach, przywołam wspomnienia związane ze spędzonymi razem
chwilami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz