Gdzie te czasy kiedy mecze
siatkówki oglądało się z entuzjazmem i nadzieją na wielki sukces. Kadra
Anastasiego wraca z kolejnej imprezy na tarczy zajmując miejsce 9-12. wśród 16
drużyn biorących udział w Mistrzostwach Europy. Wywalczyliśmy zwycięstwa z Turcją
(3:1) i ze Słowacją (3:1). Przegraliśmy z Francją (1:3) i niestety z Bułgarią
(2:3) odpadając z turnieju. Dużo błędów naszych zawodników, pomyłki sędziów i
dobra forma przeciwników przekładała się na nerwowy przebieg spotkań, których
kulminacja był ostatni mecz w którym wygrywaliśmy już 2:0 w setach. Wygląda na
to, że po 71. spotkaniach era włoskiego szkoleniowca dobiega końca. Nie widać
bowiem pomysłu na zmianę spadkowego trendu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz