niedziela, 29 września 2013

#9964 Przysmak końca września

Świeżutkie orzechy włoskie zaraz po zerwaniu z przydomowego drzewka rodziców należą do moich ulubionych przysmaków pod koniec września. Kiedy już mam przed sobą obrane z grubej zielonej skóry brązowe twarde skorupki trudno mi się od nich odjeść. Po rozłupaniu zawartość można obrać z gorzkiej skórki i delektować się delikatnym smakiem. Jeśli dodamy do tego lampkę lekkiego białego wina to dostaniemy prawdziwą rozkosz dla podniebienia. Zamiast patrzeć na kalorie z dziadkiem do orzechów w ręce, wolę myśleć o dobroczynnej zawartości przeciwutleniaczy. Potem orzechy wrócą jeszcze w pierniku, miniciasteczkach babci, czy roladkach ze śliwką, ale to już nie będzie to samo. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz