W muzyce mogę się zgubić i
jednocześnie będę czuł się bezpiecznie. Nigdy nie będzie to czas stracony. W
muzyce jest moja pocieszenie, nadzieja i nowa siła. Nie mogę się uwolnić od
Boga Waglewskich. Melodia, słowa, nastrój, brzmienie, kompozycja. Niepokojące,
piękne, rzadko teraz spotykane. Mogłoby tak trwać, snuć się o wiele dłużej. I
znów zaczynam słuchać tej czarnej płyty od utworu numer pięć. Bardzo mi pasuje
jako tło do ostatnich dni jakby zawieszonych między niezdecydowanymi porami
roku, tych poszarpanych świętami tygodni. Teraz mogę tylko żałować że odpuściłem
sobie koncert w Starym Teatrze. Waglewski
Fisz Emade - Matka, Syn, Bóg (Agora,
2013).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz