Z jednej strony wielki multipleks
w centrum handlowym, z drugiej mała sala w domu kultury. Tydzień po tygodniu,
najpierw głośny tytuł z gwiazdorską obsadą zza oceanu, potem czarno biały zdobywca
polskiego Złotego Lwa. Kino czysto rozrywkowe i artystyczny obraz z ciekawą
historią. Wilk z Wall Street Martina Scorsese i Ida Pawła Pawlikowskiego. Długie
sto siedemdziesiąt dziewięć minut spędzone w wygodnym fotelu kontra niecałe
osiemdziesiąt w niezwykłym klimacie kina studyjnego. Filmy o których słyszałem dużo
dobrego i chciałem zobaczyć na dużym ekranie. Każdy z nich rzeczywiście warty jest
zobaczenia. Już dawno, żaden film mnie prawdziwie nie zachwycił. Nie stało się
to też i tym razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz