czwartek, 16 stycznia 2014

(547) Rozbrajanie budzików

Czasami czuję się rano jak saper, który rozbraja kolejne budziki. Udaję, że ma wszystko pod kontrolą. Bywa, że potrzebuję nawet 30 minut na podźwigniecie się z sennych popiołów. Był okres kiedy szczyciłem się przed innymi władzą nad tą poranną słabością. Dziś eksperymentuję z inteligentnymi budzikami oferującymi wstępną fazą budzenia czy zagadki logiczne warunkujące wyłączenie dzwonka. Próbuję wyznaczyć optymalną ilość snu w ciągu doby i tygodnia, która zapewni mi odpoczynek i oszczędzi porannej fazy zombie. Budzik stawiam z dala od łóżka, ale osiągnięcie drugiej prędkości porannej pozwalającej na wyrwanie się z pola grawitacyjnego sypialni jest bardzo trudne. Jeszcze tylko pięć minut. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz