Oglądając ‘Grawitację’ w domowym
zaciszu czułem się jakbym był na seansie 4D. Łapałem się na tym, że napinam
mięśnie przed nieuchronnym zderzeniem, balansuje ciałem próbując dopomóc
bohaterom złapać równowagę czy chwycić uciekającą linę. Aż strach pomyśleć co
by było gdyby udało mi się zobaczyć wersję 3D w kinie. Do pełni szczęścia
brakowało mi tylko nagłośnienia w systemie 5.1. Kiedy podnosiłem się z kanapy
podczas napisów końcowych poczułem, jakbym za chwile miał się oderwać od ziemi
i podryfować w kierunku łazienki. Niestety nie udało mi się oderwać od ziemi, a
ten niezwykły efekt działał jedynie kilka minut.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz