Odchodząc od zachwytów nad
efektami wizualnymi muszę powiedzieć, że w kinie i literaturze sci-fi zawsze
pociągała mnie perspektywa samotności i bezradności jednostki wobec ogromu i niebezpieczeństw
wszechświata. Nie było tutaj zagrożenia ze strony obcych cywilizacji, nieuchronnej
groźby unicestwienia przez kosmiczny gruz, międzywymiarowych podróży w jedną
stronę, ani nawet spotkania oko w oko z czarną dziurą. Zobaczyliśmy cienką
granicę jaka dzieli obcą przestrzeń w której działa człowiek, by za chwile
walczyć o swoje przetrwanie. Forma, klimat i efekty jak dla mnie stanowią
wystarczającą rekomendację. Jak tylko dorobię się kina domowego na pewno
zobaczę ‘Grawitację’ jeszcze raz. Patrz
też: #9958 Mrok Prometeusza
2013-09-23
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz