Wspominam spacery z babcią L. pod
balkon babci K. Bliźniacze bloki położone po dwóch stronach alei Marszałka
Piłsudskiego, gdzie można było znaleźć jeszcze tabliczki z jej starą nazwą.
Pięć minut drogi. Spokojną ciszę pogodnego dnia przerywało wołanie kilkulatka. Trzecie
piętro, trzecia klatka od lewej. Zadzierałem wysoko głowę wypatrując
wyłaniającej się zza białej firanki znanej postaci. Pamiętam to jak dziś.
Mogliśmy tak sobie beztrosko gaworzyć nikomu nie wadząc. Nie trzeba było
krzyczeć, bo głos w przestrzeni między blokami bez trudu wędrował trzy piętra w
górę i z powrotem. Na to wspomnienie uczucia wyciekają mi przez oczy. Ach ten
dzieciństwa czas. Czas idealny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz