Niedziela. Pobudka przed
dziesiątą. Niecałą godzinę później jesteśmy już w drodze. Droga jest kiepsko
odśnieżona, ale przejezdna. Pogoda wręcz idealna na spacer po lesie. Ktoś
kończy właśnie swój poranny trening biegowy. Po oby stronach drogi równo
ułożone jeszcze pachnące tegoroczne drewno. Pod nogami chrzęści śnieg. Na
czystym śniegu porozrzucane liczne tropy zwierząt. Jedne drobne i płytkie
zrobione przez miękkie łapy, inne głębokie i wyraźne zostawione przez kopyta.
Pełen światła las wygląda zupełnie inaczej. Nasłuchujemy odgłosów dzięcioła
chcąc znaleźć jego kuźnię. Robimy kilka zdjęć tej wyjątkowej scenerii. W głowie
zostają setki maleńkich impresji. Następnym razem trzeba się trochę cieplej ubrać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz