Przychodzi taki czas, że cała
twoja wiedza o szczegółowej topografii dziur w jezdni na codziennie pokonywanych
trasach staje się bezużyteczna. Przejazd taką ulicą staje się nowym doświadczeniem
jeśli nie pełnym emocji niebezpiecznym wyzwaniem. Z przerażeniem patrzę na to
co wyłania się spod topniejącego błota pośniegowego na głównych ulicach miasta
w dni ostatniej odwilży. I nie chodzi tu bynajmniej względy estetyczne jak w
przypadku śmieci i nieczystości na chodnikach i trawnikach, a o sprawy
bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego. Roboty jest tyle, że drogowcy mają
czym zapełnić swój grafik do następnych świąt. I nie chodzi mi tu o zbliżająca
się Wielkanoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz