sobota, 5 stycznia 2013

#9697 Literatura pierwszej świeżości


Trzeba przyznać, że czasy kiedy biblioteki miejskie kojarzyłem z pożółkłymi egzemplarzami literatury drugiej świeżości są już dawno za nami. Może to znak czasów, może potencjał dużego miasta. Przeglądając wirtualny katalog filii Miejskiej Biblioteki Publicznej w Lublinie [1] muszę stwierdzić, że większość pozycji z mojej prywatnej listy #chceto jest dostępna od ręki, czeka na opracowanie lub w najgorszym przypadku jest wypożyczona. Jeszcze nigdy nie wyszedłem stamtąd z pustymi rękami. Zawsze znajdzie się jakaś książka, którą spacerując po Empiku, Matrasie czy innej księgarni nie raz miałem ochotę zabrać do domu i spróbować przeczytać. Na półce staną tylko te, które sobie na to zasłużą. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz