Wydawać by się mogło, że banki
będąc podmiotami zaufania publicznego w swoich komunikatach będą posługiwać się
jasnym a zarazem rzetelnym językiem. Nic bardziej mylnego. Stykając się na co
dzień z przekazem reklamowym nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale jeśli szukając
karty, konta, kredytu czy lokaty wsłuchamy się w prezentowane treści zobaczymy
od razu, że instytucje finansowe próbują nas czarować niczym producenci taniego
proszku do prania. Chyba nigdzie nie znajdziemy takich specjalistów do mikroskopowej
typografii i regulaminowej hagiografii w których jeden dokument odnosi się do
drugiego, a zgromadzenie i zapoznanie się ze wszystkimi przekracza zdolności
percepcyjne statystycznego klienta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz