czwartek, 24 stycznia 2013

#9716 Urzędnicza antymateria


Nie chciałbym urazić nikogo swoimi spostrzeżeniami na temat doświadczeń z antymaterią urzędniczą, gdyż przynajmniej w moim przypadku na każdego antyurzędnika przypada jedna osoba z którą da się sensownie coś załatwić. Niestety doświadczenia z tymi pierwszymi przekształcają sprawy, które na pierwszy rzut oka wydają się całkiem proste w niekończącą się telenowelę. I nie chodzi tu tylko o hołdowanie zasadzie ‘niedasie’, ale o zauważalny problem z udzieleniem pełnej informacji. Nie mam złudzeń, że bez zadawania merytorycznych pytań dowiem się wszystkiego na dany temat, ale jeśli na wyraźne pytanie otrzymuję niepełną odpowiedź, która potem skutkuje przeciągnięciem się zagmatwanych procedur to przestaję ukrywać wzrost ciśnienia tętniczego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz