poniedziałek, 7 października 2013

#9972 Z nosem w ściółce

Kiedy wokół jest tak pięknie trudno mi się skupić na wypatrywaniu grzybów pod nogami. Na naszym szlaku nie widać żywej duszy. Sarenki po śniadaniu na podleśnych polach ukrywają się przed naszym wzrokiem, gdzieś w głębi lasu. Stawiając stopy na wyłożonym kamieniami trakcie oczami wyobraźni próbuję poznać historię tego miejsca i niczym mały Adrian Ardevol, bohater czytanej w ostatnich dniach powieści Wyznaję Jaume Cabre, dotykający starych papirusów ojca przenoszę się w przeszłość. Na szczęście jest ktoś, dzięki komu nie wróciliśmy do domu z pustymi rękami. W czasie kiedy ja bujam w obłokach I. z nosem w ściółce szuka czegoś dobrego na obiad i do słoiczków na zimę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz