Z własnego doświadczenia wiem, że kiedy człowieka dopadnie prawdziwa melancholia,
to pisanie staje się horyzontem zbawienia. / Język to za mało i zarazem język
to właściwie wszystko. / Kiedyś przeżywaliśmy życie bardziej intensywnie, teraz
– może głębiej, ale ciszej. Teraz jesteśmy coraz bardziej poza światem. / W
chorobie zaczynamy żałować życia, z którym się mijaliśmy. / Choroba przynosi
wrażenie, a może złudzenie, że wszystko mogłoby być prostsze, niż nam się
wydaje (…). / Z wiekiem milczymy coraz bardziej: to jasne, odczuwamy coraz
bardziej cieleśnie, że przemijamy, a rzeka będzie płynęła jeszcze przez
tysiąclecia. (Bieńczyk Marek w rozmowie z Pauliną Pająk, Zagrożone piękno, Charaktery nr 201 (10/2013),
s. 94-99)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz