poniedziałek, 28 października 2013

#9993 Staromiejski antykwariat



Setki, tysiące woluminów zajmujących dziesiątki metrów kwadratowych pod nogami i na stolikach, kolejne ułożone w pudłach i skrzynkach, grzbietami do góry, w równych stosach i zupełnie bez ładu od kolejnych rąk nurkujących w poszukiwaniu skarbów do domowej biblioteczki. Ostatnia niedziela miesiąca to okazja do zaspokojenia znanej niejednemu bibliofilowi potrzeby przebywania w towarzystwie książek. Można przyjść z konkretnym zleceniem lub tylko popatrzeć, skanując niezliczone okładki w poszukiwaniu ciekawszych pozycji ukrywających się w morzu przeciętności. Jeśli dodać do tego stare mapy i stoiska z płytami winylowymi można wsiąknąć na dłuższy czas i lepiej, żeby nikt nas wtedy niecierpliwie nie poganiał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz